Najnowsze komentarze
molas 650 do zdjęcia: Honda SLR 650
mam też selera z 97 już pół roku i...
Bazylijka do zdjęcia: Honda SLR 650
Witam!!! Pozdrawiam w nowym roku!...
no ładny jaszczur :D z tego co w...
Jesteście nienormalnymi fanatykami...
I tam, żadni wzrokowcy - faceci to...
Więcej komentarzy
Moje miejsca
<brak wpisów>

07.02.2010 19:25

Są ludzie, których się nie zapomina ...

Jeremy, pamiętam.

7 luty zawody X-Knight - Kostaryka. Zawody Freestyle Motocrossu, które pozornie miały być takie jak każde ... Na podjazd wyjeżdża Jeremy Lusk ... Pełen miłości i zapału do tego co robi przygotowuje się do wykonania jednego z jego popisowych tricków ... Heart Attack Backflip ... Motocykl Jeremego w barwach zespołu Metal Mulisha nabiera prędkości i wybija się na rampie ... Z początku trick wygląda dobrze, nic nie wygląda, że ten dzień się tak zakończy, ale niestety Jerremu nie udało sie wylądować ... Jego ciało bezwładnie leży na ziemii po uderzeniu motocykla ...
Tak można opisać wypadek, który stał się ostatnim dla Jeremego ... Jednego z najlepiej rokujących zawodników światowego FMX'u ... Pełnego miłości, pasji 24 letniego człowieka, który stał się moim mentorem. Człowiekiem, który pokazał mi, że watro walczyć. O zasady. O pasję. O to co kochamy najbardziej. Jego historia pokazała mi, że warto. Teraz Jeremy jest moim aniołem stróżem ... Od wtedy kiedy pierwszy raz zobaczyłam go na zawodach FMX zwrócił moją uwagę. Nie umiałam tego wytłumaczyć ... Miał coś takiego w sobie, że od razu przykuł mój wzrok i myśli. Pasję, serce i duszę. To czego brakuje wielu ludziom w tych czasach ... Miał determinację w dążeniu do celu ... Jego tricki były perfekcyjne. I radość, która biła od niego za każdym razem, kiedy siadał na motocykl. Niesamowity człowiek jednym słowem ... Teraz nasuwa się pytanie, dlaczego akurat on. To nie ma sensu. Nie usiłujcie odpowiedzieć sobie na to pytanie, bo i tak nie znajdziecie racjonalnej odpowiedzi. Bo ona nie istnieje. Nie istnieje tak samo dla śmierci Jeremego, Janusza Kuliga, Colina McRae, czy kogoś z twoich przyjaciół czy rodziny. Nikt nie wie kiedy nadejdzie jego czas. Na zawodach w Kostaryce też nikomu to nie przyszło na myśl, że to tak się skończy ... Jeremy miał już wiele wypadków. Nawet jeden na Red Bull X-Fighters w Warszawie. Wypadek z stolicy wyglądał okropnie. Lecz Jeremy się nie poddawał. Kilka sekund po wypadku wstał ... Z każdego wypadku wychodził cało. Miał siłę, żeby to wszystko pokonać, ale dzień 10 lutego 2009 okazał się jednym z tych dni, w którym spłynęła łza po moim policzku. Po 3 dniach walki. 3 dniach modlitwy i rozpaczy Jeremy odszedł. Odszedł tam gdzie każdy wypadek zaamortyzują chmury ... Dzisiaj 7 lutego jest równy rok od tego wypadku. Równy rok temu, gdy na zegarze wyznaczającym czas przejazdu zawodników pojawiły się 3 zera ... Dokładnie wtedy kiedy "PitBull" uderzył o ziemię ...

Dziękuję Ci Jeremy za to, że byłeś. Za to, że sobą pokazałeś mi, że warto walczyć za wszelką cenę ... 

 http://speedfighter636.riderblog.pl/riderblog/s/p/speedfight
er636/img/jeremy_lusk_275.jpg http://speedfighter636.riderblog.pl/riderblog/s/p/speedfight
er636/img/luskkod240.jpg

Komentarze : 4
2010-02-23 20:52:31 skocznia-ns

Podzielił losy Janusza Kuliga, dlaczego bóg tak chętnie zabiera najlepszych, podczas gdy takie k**** chodzą nadal po tym świecie

2010-02-10 17:48:56 ViX

Widać, że pisane od serca.
Szacunek.

2010-02-08 23:50:47 Zibi

Szacunek za pamięć kogoś kto kochał to co robił i odszedł niepotrzebnie...

2010-02-08 14:50:26 młody

Był wielki, szacunek.

  • Dodaj komentarz

Kategorie